Konrad Dziecielski

Łukasz Kołak

Henryk Piec

Anna Karenina

Pamflet poleca

Zamówienie można składać pod adresem:
This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

Cena książki (jedyne) 30 zł + koszt wysyłki

Kontakt

Dzisiaj:12
W miesiącu:1079
Liczba odwiedzin:81221

Powered by Kubik-Rubik.de

Strona założona:
Anno Domini IV 2011

Wspieraj nas!

Konrad Dziecielski

Kłębek nerwów

(poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.)
W miniony piątek oglądałem "Tak jest" w TVN24, w którym to programie brał udział prof. Ireneusz Krzemiński z jakimś poczciwym redaktorem, nie wiadomo skąd o nieznanym nazwisku. Czegoś takiego już dawno nie oglądałem, bo mając nawet na uwadze standardy TVN, to jednak poziom szaleństwa sięgnął zenitu. Ostrzegam TVN, że gdy kiedyś prof. Krzemińskiemu na wizji pierd...ie żyłka, to nie będzie żadnego problemu, by wytoczyć stacji powództwo z powodu nieumyślnego spowodowania zejścia gościa w studio. Po pierwsze - nie było żadnej dyskusji, bo prof. Krzemiński, gdy tylko głos zabierał jego rozmówca, z miejsca mu gwałtownie przerywał. Właściwie to debatowali głównie red. Morozowski (jak już doszedł do głosu) oraz prof. Krzemiński, który w tych nielicznych chwilach, gdy nic nie mówił, kręcił dłońmi młynki i spoglądał na zegarek. Tak więc, gdy mówił, że jest przedstawicielem tej części polskich elit intelektualnych, to dosłownie bolało w dołku. Jeżeli prof. Krzemiński reprezentuje jakąkolwiek grupę, to chyba spod budki w piwem, choc obawiam się, że tam dostałby po prostu z bańki i byłoby po zawodach.
Najnowsze badania wskazują, że 3 na 10 Polaków żyje w głębokim stresie. Pozostali żyją w Londynie. Jak widać pan profesor należy do tych pierwszych.   
Konrad Dziecielski

Nie wpuszczać imigrantów

(środa, 21 czerwca 2017 r.)
Na portalu parówkowym red. Lisa pasie się red. Paweł Kalisz. Po niedwanym zamachu w Paryżu napisał: "Ciekawe, co na to powiedzą wszyscy przeciwnicy imigrantów. Zamachowiec z Paryża miał polskie korzenie. Narracja polityków PiS jest taka, że nie wpuszczamy do kraju imigrantów z Syrii, żeby bronić się przed islamskim terroryzmem. Dziś będą mieli ciężki orzech do zgryzienia jak wytłumaczyć, że matka zamachowca, który wczoraj dokonał zamachu w Paryżu była Polką".
Nie wiem czym się red. Kalisz tak podnieca, bo cóż to za informacja, że matka zamachowcy była Polką. W jednym z portali można przeczytać: "32-letni Adam Lotfi Djaziri był synem pochodzącego z Tunezji Mohameda Djazirego oraz Polki, której imię podał jako „Edfij Paflantiç. Imię Polki to transkrypcja jej imienia z języka arabskiego, którym posługuje się tunezyjska policja. Prawdopodobnie prawdziwe imię Polki to Jadwiga. Francuski odpowiednik tego imienia to Hedwige, czytany jako „Edwiż”.
Widocznie znacznie silniejszy wpływ na wychowanie syna miał ojciec - Mohamed, który musiał mu przekazać bliski sobie zestaw wartości, za który Adam w końcu oddał życie. Jeden z internautów przytomnie zauważył: "Matka miała tyle do powiedzenie w procesie wychowawczym syna, co żyd w obozie koncentracyjnym". Ostro ale w samą dziesiątkę.
Nie pierwszy to przypadek, kiedy to osoby mające polskie korzenie opowiadają się za ISIS. W 2015 r. sąd w Duesseldorfie skazał na 3 lata i 9 miesięcy więzienia pochodzącą z Polski 26-letnią Karolinę R. Prokuratura oskarżyła mieszkającą w Bonn kobietę o zgromadzenie funduszy w wysokości 11 tys. euro oraz zakup kilku kamer wideo o wartości 1100 euro dla dżihadystów z ISIS. Polka pochodzi z Pomorza. W dzieciństwie przeniosła się do Niemiec. Wychowana w katolicyzmie dziewczyna wyjaśniła rodzicom, że "poszukiwała prawdziwej religii" i znalazła ją w islamie.
W sierpniu 2015 r. dokonano zamachu na rafinerię w irackim Bajdżi. Terrorystą samobójcą okazał się Jacek S., który zmienił imię na Ismail Slo.
Co łączy wszystkie wyżej opisane przypadki? Otóż w momencie dokonania swoich czynów łączność sprawców z Macierzą miała dość wątły (lub wręcz żaden) charakter. Oni wszyscy wyjechali z Polski, dostali się w obręb innej (silnej) kultury, tradycji oraz religii. Nie mam żadnego "ciężkiego orzecha do zgryzienia", bo obserwuję i staram się analizować otaczający mnie świat. To raczej red. Kalisz i jemu pokrewni mają jakieś poważne zaburzenia w procesie analitycznym i chcieliby, aby Polacy spotykali salafitów już nie tylko w Bonn czy Malmo ale rozmawiali z nimi w Kościerzynie czy w Zakopanem. Tak żeby było im (salafitom) łatwiej. Faktem jest, że dopóki dopóty będzie rządziło PiS łatwiej nie będzie.
Ostatnio przeczytałem, że biskup Sztokholmu Eva Brunne, otworzyła tymczasowo jeden z luterańskich kościołów dla osób innych konfesji. Biskup zaproponowała wyniesienie ze świątyni chrześcijańskich symboli, i zaznaczenie na posadzce świątyni kierunku na Mekkę. W takim otoczeniu, to i aniołom piekło może się spodobać!
I kto tu ma ciężki orzech do zgryzienia"?
Konrad Dziecielski

Kopacz kręci loczki

(niedziela, 04 czerwca 2017 r.)
Chyba przestanę czytać red. Szostkiewicza publikującego w "Polityce", bo to staje się męczące. Zresztą czytam jego felietony nie dlatego, że są ciekawe, jakoś wyjątkowo interesujące, ale obrazują pewien stan świdomości tzw. elit III RP.
"Zaczyna się smoleński odwet w majestacie prawa na politykach PO. Boją się Tuska, więc zabierają się za byłą premier. Na razie w charakterze świadka, ale kwalifikację można przecież zmienić. Tak samo Tuskowi. Tylko że Tuska chroni prestiż stanowiska, które zajmuje. Zresztą i bez niego poradziłby sobie z wykonawcami politycznego zlecenia. Takie zagrania to polityczny damski boks" - pisze publicysta "Politiki"
Redaktor Szostakiewicz polemizuje z oczywistymi faktami. Przecież kilka tygodni temu prokuratura wezwała i przesłuchała Donalda Tuska, więc skąd przekonanie, że ktoś się go "boi"? A jeżeli się bali, a mimo to wezwali - cóż za porażająca odwaga naszych śledczych! Zuchy prokuratory! W polskim prawie, wielce szanowny panie redaktorze, nie istnieje pojęcie "ochrony ze względu na prestiż zajmowanego stanowiska", tzn. rozumiem że pan jest przywiązany do takich standartów, ale konserwatyści - NIE!
Dlaczego pan nie protestował, gdy trzy miesące temu, krakowska prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie znieważenia zwłok ostatniego żołnierza "Ognia" mjr. Zbigniewa Paliwody ps. Jur. Jego ciało zamieniono z innym, spopielono i pochowano w innym grobie. Wcześniej prokuratura przeprowadziła szereg czynności procesowych, w tym również przesłuchano świadków. Czy również w tym przypadku prokuratura realizowała "polityczne zlecenie"? A może chodzi panu redaktorowi o to, że przysłowiowego Kowalskiego można pociągnąć do opowiedzialności, ale p. Kopacz to już nie!? Żeby spraawa była jasna, nie przesądzam o niczyjej winie, ale zasada, że prawo jest jak pajęczyna, bąk się przebije, a na muchę wina - jest mi kompletnie obca.
Tak jak w przypadku mjr Paliwody jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że doszło do zwykłej ludzkiej pomyłki, tak w przypadku katastrofy smoleńskiej przekonanie, iż Rosjanie dokonają z należytą starannością szeregu sekcji zwłok, należyło - z definicji - między bajki włożyć. Otóż ta wiara kompletnie dyskfalifikuje liderów PO, bo pokazuje że nie wyciągnęli żadnych wniosków z relacji polsko-rosyjskich w rzucie historycznym i w tym sensie są zwykłymi politycznymi analfabetami. Sorry Winnetou - chciałoby się powiedzieć - ale woda ognista nie na twój łeb.
"Miejmy nadzieję, że i Kopacz stanie na wysokości zadania, bo przecież nie powinna mieć trudności z uczciwą polemiką z nasilającymi się atakami obozu pisowskiego na nią i na innych ludzi Platformy pod pretekstem rzekomych niedopatrzeń i zaniedbań" - pisze red. Szostkiewicz. Nie, no oczywiście, że zachowano wszytkie procedury, ale ciała (jak to ciała) same przemieszczały się pomiędzy trumnami! I to pod ziemią! Cokolwiek pan redaktor zażywa, powinien to natychmiast odstawić. 
"Cóż, trumien faktycznie zgodnie z polskim prawem nie można trzymać na prywatny użytek, a więc i otwierać, gdy są już zaplombowane. Zabraniają tego także przepisy sanitarne" - twierdzi red. Szostkiewicz. Czyżby ponowna sekcja zwłok Magdaleny Żuk, przeprowadzona już po sprowadzeniu ciała do Polski, była wykonana niezgodnie z prawem? Wow! 
Kiedy w 2010 r. widziałem Ewę Kopacz w Moskwie, jej postawa zdawała się mówić: "Nie przyjechałam tu, by kręcić liczki". Po latach okazało się, że własnie po to tam pojechała.
Andrzej Kowalewski

 

Koń Trojański

(25 maja 2017 r.)
PiS traktuje Unię Europejską jako zło konieczne, jako wroga - tak poseł PO Tomasz Siemoniak komentuje wczorajsze wystąpienie premier Szydło, która w wystąpieniu w obronie szefa MON powiedziała o "oszalałych elitach europejskich". "Elity europejskie to przecież kanclerz Merkel, prezydent Macron, premierzy Włoch, Hiszpanii, to ich zaatakowała premier Szydło" - mówi poseł Siemoniak. Jak będzie teraz z nimi rozmawiać w Brukseli? To jest jakaś katastrofa - dodaje Siemoniak.
Kto wyprowadza Polskę z UE? Opozycja uważa, że PiS, ja tymczasem uważam, że to właśnie opozycja "szyje buty" UE. Poparcie społeczne dla naszego członkostwa w UE jest duże - ok. 70 procentowe. Tak sytuacja wygląda dzisiaj. Jednak nie trudno sobie wyobrazić, że gdyby w Polsce doszło do serii zamachów podobnych do tych, dokonanych w Zachodniej Europie, wówczas poparcie mogłoby gwałtownie polecieć na łeb, na szyję. Właśnie na takich nastrojach wybijają się: Brytyjska Partia Narodowa, francuski Front Narodowy czy też niemiecka PEGIDA. Tak więc - paradoksalnie - politycy opozycji wzywając do przyjęcia kursu wytyczonego przez Brukselę, a właściwie przez Berlin, wpychają polskie społeczeństwo w ramiona Kukiz 15 czy też Ruchu Narodowego. Nie tam, abym się tym zbytnio martwił...więc róbta tak dalej.
Leszek Miller, a więc bohater nie z mojej bajki powiedział ostatnio: "Przez Angelę Merkel Europę zalewają imigranci. Może nadejść moment, gdy trzeba będzie z bronią w ręku walczyć na ulicach europejskich miast, żeby zachować naszą tożsamość. Na razie oglądamy budowanie konia trojańskiego na oczach zdumionych Trojan i w dodatku za ich pieniądze". Bądź tu mądry i pisz wiersze! oto postkomunista wykazuje więcej oleju (i to z pierwszego tłoczenia) w głowie niż niektórzy przedstawiciele obozu postsolidarnościowego! Miller widzi konia trojańskiego, a taki Siemoniak czy Kwaśniewski widzą Merkel i Macrona  i załamują ręce nad pozycją Polski w UE. Katastrofa? Tak, macie panowie rację, to kompletna katastrofa - tacy politycy, jak wy! Nie, nie o żadną tam zdradę was posądzam...Przypomina mi się Mata Hari, holenderska tancerka i szpieg, która przed sądem krzyknęła: Prostytutka? Tak. Ale zdrajczyni? Nigdy!".
No i pozamiatane.  
Konrad Dziecielski