Konrad Dziecielski

Łukasz Kołak

Henryk Piec

Anna Karenina

Pamflet poleca

Zamówienie można składać pod adresem:
This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

Cena książki (jedyne) 30 zł + koszt wysyłki

Kontakt

Dzisiaj:11
W miesiącu:1078
Liczba odwiedzin:81220

Powered by Kubik-Rubik.de

Strona założona:
Anno Domini IV 2011

Wspieraj nas!

Konrad Dziecielski

Misiewicze PełO

(środa, 14 lutego 2017 r.)
Tomasz Siemoniak, były minister obrony narodowej, więc nie byle kto, powiedział w umiłowanej TVN24, że w armii (tej PiS-owskiej oczywiście) zostaną tylko ci oficerowie, którzy będą umieli zgiąć kark przed Misiewiczem.
Hmmm. wiadomo, że w tej naszej - polskiej armii, za rządów PO/PSL, to służyły same zuchy, co się kulom nie kłaniali, że o żadnych Misiewiczach nie wspomnę. Co prawda z umiejętnościami strzeleckimi było nie najlepiej, bo jak jeden pan pułkownik próbował sobie odebrać życie, to nawet z przyłożenia nie trafił. Widocznie były źle skalibrowane przyrządy celownicze...Ale żadnych Misiewiczów na horyzoncie widać nie było. Co to, to nie!
To teraz drogie dzieci opowiem wam bajeczkę.
Nie tak dawno, dawno temu, w państwie nie tak odległym a wręcz bardzo nam bliskim, rządzonym wówczas przez partię miłości i (przed)pokoju PełO (której hasłem wywoławczym było: Aby żyło się lepiej) funkcjonował sobie pewien ważny polityk, na stanowisku znacznie ważniejszym niż teraz - że tak to ujmę - zajmuje p. Misiewicz. Otóż ów Misiewicz epoki poprzedniej (ale jak najbardziej słusznej) z całego serca umiłował nasze piękne morze. I kiedy wraz z rodziną wybierał się, by wystawić twarz nad nadmorską bryzę w okolicach Ustki, to wówczas jego podwładni (a był to resort jak najbardziej siłowy) postanowili, że muszą coś zrobić, by tak szacownego gościa przyjąć z należytymi honorem. A że na podorędziu były akurat ciężarówki, to...Tak, tak właśnie ciężarówki + honor + piasek nad morzem oznacza dokładnie większą plażę dla Misiewicza minionej epoki. I tak właśnie 40 wywrotek nawiozło złotego piasku, by plaża była większa, a ludziom żyło się lepiej. Co prawda nie wszystkim, a tylko wybranym szychom z PełO.
Bajka jak bajka, a teraz charty ruszajcie na polowanie...
Konrad Dziecielski
   

Kruk sądzi kruka

(piątek, 10 lutego 2017 r.)
Profesor Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, znana jest z tego, że mówi głupie rzeczy poważnym głosem. Widocznie wychodzi z założenia, że jak coś jest głupie, ale wypowiedziane z namaszczeniem, takim jakby namysłem, to od razu staje się mądre. Nieprawda. Głupie jest po prostu głupie. I tyle.
Zdaniem sędzi TK w stanie spoczynku projektowane zmiany w sądownictwie sprawiają, że niezawisłość sędziowska jest "zagrożona". Łętowska oceniła, że mamy do czynienia z drastycznym wykroczeniem przeciwko poszanowaniu niezawisłości. Zaznaczyła, że sędziów zmusza się do sytuacji, w której mają myśleć tak, jak tego chce przedstawiciel władzy wykonawczej.
Sędzia nie zastosowała aresztu wobec Cygana (może jednak Roma, bo nie wiem czy już nie podpadam pod mowę nienawiści) - pomysłodawcy metody "na wnuczka", bo ten... miewa problemy z sercem. Nie to co oszukani staruszkowie, ci to dopiero mają serca jak dzwony. Aha, bym zapomniał, że poprzednio ów Cygan również odpowiadał z wolnej stopy, ale później zapadł się pod ziemię. Policja z wielu krajów próbowała go odkopać, aż w końcu się udało. A sąd...znowu swoje.
Musiało to zirytować ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, bo ten natychmiast nakazał prokuraturze wszcząć śledztwo, gdyż jego zdaniem warszawski sąd  (zwalniając Cygana)  mógł "popełnić czyn kryminalny, nie dopełnić obowiązków". Nic więc dziwnego, że pani profesor gwałtownie się zagotowała, no bo jak, gdzie, kiedy i co? Prokuraturę nasyłać na wysoki sąd?! To się - po prostu - w pale nie mieści! Nie po to sędziowie osiedli na Olimpie, by jakiś śmiertelnik ciągał ich po prokuraturach! Szok i niedowierzanie. No i komu to przeszkadza, że jest wyjątkowa kasta nadludzi, którzy mając w ręku ludzkie życie (praktycznie) za nic nie odpowiadają? Znaczy się odpowiadają przed sądem dyscyplinarnym, w którym to kruk sądzi kruka.
Konrad Dziecielski

Róże dla Wałęsy

(wtorek, 07 lutego 2017 r.)
Niemal 1,5 tys. ludzi z Polski i z zagranicy skrzyknęło się na Facebooku i chce okazać wsparcie Lechowi Wałęsie, wysyłając mu po jednej czerwonej róży. "Stoimy murem za panem prezydentem" - mówi pomysłodawczyni akcji. Chyba tym murem, który Wałęsa przeskoczył motorówką Marynarki Wojennej - jak twierdziła śp. Anna Walentynowicz.
Co damy Wałęsie oprócz tych pięknych róż:
Skarpetki, bo został puszczony bez.
Coś na pamięć, bo zapomniał co i komu podpisywał.
Polskę o jakie walczył.  
100 milinów.
Lolka do kompletu.
Puste kupony Totolotka, by mógł sobie raz jeszcze puścić.
Rurę + różę = tance na rurze.
Truchło Kiszczaka za to, że nie palił jak łobuz mógł.
5 metrów kabla
Czytnik do kart SB
Kumpla do "ja", by mógł powiedzieć "my".
Pierścień Rybaka, a nóż kiedyś się przyda.
Różę Marię Barbarę Gräfin von Thun und Hohenstein.
Aparaturę do podsłuchu - model "Bolek".   
O Matke Boske (pisownia oryginalna) - patronkę TW.
Coś na to, by mu się nie chciało i by już więcej nie musiał.
Konrad Dziecielski

Chika znaczy gepard

(niedziela, 05 lutego 2017 r.)
Afryka Południowa pochłonie twoje myśli szybciej niżbyś się spodziewał.  Wszyscy ponoć pochodzimy z Czarnego Lądu. Może to właśnie czuje nasza dusza, gdy wciągniesz nozdrzami to nasycone wilgocią powietrze?
Ta sól ziem, to zapach Oceanu, nawet dwóch naraz! Ta mgiełka, która rozmydla kontrast powodując, że tracisz przyczepność do podłoża. Zapominasz o przeszłości. Liczy się tylko tu i teraz. Twoje szczęście. Afryka zapewnia znieczulenie jakie dostałbyś przed operacją.
Ta sól została we mnie. Wypłakuję ją ukradkiem gdy tylko rozpuszczam myśli i pozwalam sobie na wspomnienia. Wtedy raz jeszcze czuję smak Oceanu, widzę ten błękit niebiański i biel w tysiącu tonacji odbijającą blask słońca. Srebrzyste krople jak brokat , gdy zamkniesz powieki przeistaczają się w kropki na gepardzie. Chika ( ang. cheetah) - jak go tu nazywają. Chika jest piękna, zmysłowa i dzika z natury. Wiadomość, że tylko 700 żyje ich na wolności pomaga lepiej przełknąć fakt, że ta, która pozwala się dotknąć, jest jedną z 7 tysięcy przyzwyczajonych do widoku człowieka. Potrzeba od 2 do 5 lat by wdrożyć odzyskanego geparda w swoje naturalne środowisko. Gdy straci rodziców, zaplecze, zaplącze się w sidła, gdy nawet urodzi się w niewoli - jest ciągle dla niego nadzieja. Rangersi , weterynarze, wolontariusze poświęcają życie, by gepard odzyskał wolność. Przy dobrej woli obu stron i sprzyjających warunkach jest to możliwe. Nasza chika żyje w prywatnym rezerwacie, milion razy ciekawszym od słynnego Parku Krugera, gdzie tony turystów przewalają się często asfaltowymi drogami w celu "nadepnięcia" oponą na zwierzę. Big Five to duma parków narodowych RPA , które prześcigają się w ofertach zwabiających turystów. Wielka Piątka to słoń, bawół afrykański, nosorożec, lew i właśnie gepard. Onegdaj najtrudniejsze do upolowania zwierzęta.

Możesz je pogłaskać, tylko nie chwytaj za ogon.

Tshukudu Game Lodge istnieje dzięki Polce. Jako dziecko wywieziona z Syberii przez armię generała Andersa dociera do Mozambiku a następnie Johanesburga, gdzie wkrótce zostaje żoną brytyjskiego oficera. Ten, wpierw kupuje dla niej hotel , by mogła go prowadzić, a po latach sprzedaje wszystko by zainwestować w ziemię . Na odludziu. Dziką jak zwierzęta, które ją zamieszkują. Obecnie tylko portret pierwszych właścicieli pozwala na spotkanie . Ale w 2008 roku widziałam jeszcze ich oboje.. Na terenie Tshukudu Game Lodge polują trzy chiki. Panowie trzymają się razem, jak przystało na braci, zaś panna - ich siostra - wędruje swoimi ścieżkami. Jak to kobieta! Gdy upolują impalę wczołgują swe wypełnione brzuchy na podest koło basenu i odpoczywają ciesząc oczy zdumionych i niedowierzających turystów. Wyliżą łapy po krwawej uczcie i trawią przynajmniej półtorej doby, po czym załatwiają swe potrzeby przy leżaku, już mniej zachwyconego homo sapiens, obsikują teren i odchodzą. Powracają do miejsca gdzie się wychowały, gdzie czują się bezpiecznie. Mogą trawić w spokoju oraz regenerować siły, poddając niekiedy swoje łby do pieszczot. Wiedzą, że nic im nie grozi . Prócz może głupoty niefrasobliwego człowieka, który złapie je za łapę czy ogon i muszą go drapnąć, zdziwione tą bezczelnością. Można by zadać pytanie, kto wszedł na czyje terytorium. Kto był tu pierwszy? Kto wcześniej? Kto jest silniejszy i w czym? Taka nauka życia w RPA w mini skali. Obserwuj i ucz się. Na szacunek trzeba sobie zapracować. Chika zna swoją wartość. Jak każdy biały i czarnoskóry mieszkaniec tego niesamowitego państwa.
Anna Kareinina