Konrad Dziecielski

Łukasz Kołak

Henryk Piec

Anna Karenina

Pamflet poleca

Zamówienie można składać pod adresem:
This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

Cena książki (jedyne) 30 zł + koszt wysyłki

Kontakt

Dzisiaj:12
W miesiącu:1079
Liczba odwiedzin:81221

Powered by Kubik-Rubik.de

Strona założona:
Anno Domini IV 2011

Wspieraj nas!

Konrad Dziecielski

Pędzimy na "Bolka"

(piątek, 03 lutego 2017 r.)
Mamy na Pomorzu problem, zresztą nie tylko na Pomorzu. Są u nas miejsca, którym patronuje Lech Wałęsa, a jak już powszechnie wiadomo Wałęsa, to nikt inny jak TW o ps."Bolek". Ja tam wolę "Bolesław", bo nie będę się z ex-prezydentem publicznie spoufalał. Najbardziej znanym miejscem, któremu patronuje Wałęsa jest Port Lotniczy w Gdańsku. Pamiętam, jak kilka lat temu zamówiłem taksówkę na lotnisko i zaczynam tłumaczyć kierowcy, gdzie ma jechać, a on przerwał mi: "Tak, wiem pędzimy na Bolka". Tak więc "prosty lud" już wiedział swoje, tylko lokalna władza zamykała oczy na prawdę. Dlaczego? Dlatego, że elity postokrągłostołowe używały Wałęsy do bieżącej walki politycznej i gotowe były kłamać rano, w południe i wieczorem, aż - jak mówiła moja babcia - kurzyło im się z uszu. Oczywiście można było wcześniej przewidzieć, że prawda ujrzy kiedyś światło dzienne i co wówczas? Wydaje się politycy PO próbowali sprawę załatwić metodą faktów dokonanych: nadamy lotnisku nazwę L.Wałęsy, a po nas choćby potop! I teraz p. prezydent Adamowicz tańczy politycznego oberka i po każdym przytupnie woła nieprzytomnie: "Wałęsy nie oddamy i co nam zrobicie!". Nikt Wałęsy panu Adamowiczowi nie chce zabrać, zwłaszcza że jestem gorącym zwolennikiem poglądu, iż każdy ma takich bohaterów, na jakich sobie zasłużył. Osobiście wolałbym, aby gdańskie lotnisko nosiło nazwę śp. Anny Walentynowicz, ale nie wiem czy jest to pomysł właściwy, zważywszy na osobę poprzedniego patrona. Tak więc niech sobie i Wałęsa wisi na fasadzie gdańskiego lotnika,  ja bym jedynie dodał dwa pionowe czerwone paski przecinające logo. Oczywiście, że nie chodzi o wzorowego ucznia, a o wzór naniesiony na teczkę TW. Kto będzie chciał będzie wiedział, a kto oczy zamyka na rzeczywistość powie, iż nie dość, że bohater, to i uczeń wybitny.
Andrzej Kowalewski

Dach nad głową

(piątek, 03.02.17 r.)
Gołębnik zbudował 15 lat temu - teraz za jego legalizacje ma zapłacić... 125 tysięcy złotych. Inspektor nadzoru budowlanego za dalsze użytkowanie szopy kazał zapłacić kwotę, która dla hodowcy gołębi wydaje się fortuną.
Pan Tadeusz zbudował gołębnik z desek i odpadów budowlanych. 15 lat temu do jego postawienia nie potrzebował zezwolenia. Jednak przed rokiem jedna z mieszkanek Nowego Ludzicka zawiadomiła Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Świdwinie. Po pewnym czasie, do Pana Tadeusza zapukali urzędnicy. Obejrzeli gołębnik i orzekli, że to samowola budowlana. I zaproponowali, że mogą go zalegalizować za opłatą 125 tysięcy złotych.
W internecie ruszyła nagonka na urzędnika z szalonym kalkulatorem. I słusznie. Głupotę należy tępić, niezależnie od tego czy ma oparcie w obowiązujących przepisach czy też nie. Natomiast nie wieszajmy wszystkich zdechłych psów na biedaku inspektorze, który ową karę nałożył. Załóżmy, że jest to człowiek o - faktycznie - wyjątkowej złej woli, jednak gdyby nie miał młotka (czytaj - przepisów), to by tego gwoździa próbował wbić, co najwyżej, za pomocą swojej głowy. Jednak ktoś mu ten młotek w rękę włożył. Kto? Parlament, który boży lud sobie wybiera. Wygląda to tak: wybieramy posłów, ci kształtują przepisy, na podstawie których inspektor budowlany nakłada karę. Sytuacja nas słusznie oburza, po czym znowu idziemy na wybory i...wybieramy tych samych polityków.
Gdzie leży istota problemu? W nas samych. Cecil Parkinson, brytyjski polityk, członek Partii Konserwatywnej oraz minister w rządach Margaret Thatcher, mówił: "Biurokracja to dobrze zorganizowana zaraza". Ok, ale pamiętajmy, gdzie leży jej ognisko! I żadnym wyjściem nie jest jakieś mechaniczne cięcie biurokracji, jak to kiedyś zapowiadał Donald Tusk, bo to łatwo mija się z rozumem. Nikita Biełych, gubernator obwodu kirowskiego w Rosji twierdził, że redukcja liczby urzędników przypomina strzyżenie prosiąt: "wełny mało, wrzasku dużo".
"Przepisy, głupcze, przepisy" - to motto powinno wisieć nad głową każdego polskiego premiera, bo gdy przepisy  będą konstruowane z głową, to gospodarka będzie stała na nogach. A gołębie będą miały... dach nad głową.
Konrad Dziecielski

Kijowski rulez!

(niedziela, 29 styczeń 2017 r.)
Mateusz Kijowski został wybrany szefem mazowieckiego KOD-u. Nasze serdeczne gratulacje!!!  Nikt nie nadaje się na to stanowisko, jak sam łon. Zapewne słyszeliście państwo, że są psy podobne do właścicieli. Teraz uzyskano naukowe potwierdzenie tej tezy przynajmniej, jeśli chodzi o psy rasowe.
Psycholog Nicholas Christenfeld z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego wykonała liczne zdjęcia psów i ich właścicieli. Następnie poprosiła przypadkowe osoby o sparowanie fotografii ludzi i zwierząt. Po dokładnej analizie statystycznej okazało się, że większość osób prawidłowo połączyła zdjęcia psów rasowych i ich właścicieli. Według badaczki właściciele psów rasowych brali pod uwagę takie cechy jak wygląd, osobowość i charakter zwierzęcia. Podświadomie decydowali się na zakup psa tożsamego z nimi samymi. Ciekawe prawda?
Konrad Dziecielski

Młynarska list pisze

(sobota, 28 stycznia 2017 r.)
Paulina Młynarska, o której nasz uśpiony kolega redakcyjny Łukasz K. powiedział kiedyś swoje sławne na całą Polskę credo "Nie wiem, nie znam", napisała list do Melani Trump, pierwszej Damy Stanów Zjednoczonych. Treści adresu nie publikujemy, bo jesteśmy łagodni jak owe baranki wolno wypasane na halach.
Nasze źródła w Białym Domu donoszą, że p. Trump - po przeczytaniu listu - zamknęła się w swoim pokoju i oświadczyła, że przez najbliższe cztery lata będzie spożywała jedynie czerstwy chleb, popijając zimną - sproszkowaną - wodą. Chociaż inne nasze źródło podaje, że p. Melania od razu ruszyła na zakupy, co jej wydatnie poprawiło humor. I komu tu wierzyć?!
Teraz na poważnie (chociaż jak tutaj można na poważnie) p. Młynarska znana jest z tego, że jest...Młynarska. Po sieci krążą naprawdę interesujące historie o jej perypetiach z przeszłości, ale nie zamierzamy ich powtarzać, bo obowiązuje nas żelazna zasada leżącego nie kopać, a spragnionemu dać zimne piwo.
Oczywiście p. Młynarska zdaje sobie sprawę, że jej list zatrzyma się na poziomie polskiego internetu, nigdzie dalej nie trafi, bo...kto to jest Paulina Młynarska? Znaczy my wiemy, że jest to córka wspaniałego artysty (któremu tak na marginesie życzymy dużo zdrowia) p. Wojciecha Młynarskiego, który śpiewał: "A wójta się nie bójta" i inne tam takie.  
Oj, dzieje się dzieje wśród polskich (i nie tylko) celebrytów. Jak tu przełknąć wygraną Trumpa czy takiego - dajmy na to - Kaczyńskiego? Nie sposób. A tak pięknie wcześniej żarło... 
Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach. Pani Paulino! Jeżeli lawina będzie toczyła się po takich "kamieniach" jak pani, to nie tylko, że nie zmieni swojego biegu, ale potoczy się szybciej i ze zdwojoną siłą. Ja się z tego tytułu nie martwię, bo wy się kompromitujecie na potęgę, my się wzmacniamy.
Proszę pisać co pani serce (chciałoby się napisać - rozum) podpowiada, zwłaszcza posługiwać się tym stylem, czy raczej brakiem stylu, którym pani się posługuje. Melani Trump gratulujemy udanych zakupów i proszę przyjąć do wiadomości, że naszym zdaniem jest pani niezła ...a (tu każdy wstawia sobie co chce).
Konrad Dziecielski