Konrad Dziecielski

Łukasz Kołak

Henryk Piec

Anna Karenina

Pamflet poleca

Zamówienie można składać pod adresem:
This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.

Cena książki (jedyne) 30 zł + koszt wysyłki

Kontakt

Dzisiaj:12
W miesiącu:1079
Liczba odwiedzin:81221

Powered by Kubik-Rubik.de

Strona założona:
Anno Domini IV 2011

Wspieraj nas!

Konrad Dziecielski

Koniec Kijowskiego

(środa, 24 stycznia 2017 r.)
Ogłaszamy koniec Mateusza Kijowskiego w KOD-ie.
Bo politykę - p. Mateuszu - trzeba umić!
PS.
"Prawo i Sprawiedliwość ma interes w tym, żeby Komitet Obrony Demokracji nie istniał, bo jest on dużą siłą społeczną, która jest w stanie mobilizować ludzi i protestować przeciwko łamaniu prawa - uważa Mateusz Kijowski. Według niego organizacja jest w "centrum zainteresowania" służb specjalnych".
Panie Mateuszu, panie Mateuszu, no poluzuj pan sobie stringi! Postawię inna tezę, równie interesującą co pańskie wypociny, ale - sądzę - że bliższą prawdy. Nic nie jest tak na rękę rządzącym jak ruch, na czele którego pan stoi. Nie tam, by był pan ulubieńcem kaczystów, co to, to nie! Ale, gdzie oni znajdą  drugiego takiego jak pan? Człowieka, który - tu posłużę się cytatem z red. Żakowskiego - porzucił rodzinę i poszedł na wojnę.
Przypomina mi się kawał: Palestyńczyk strzela do Izraelczyka. W  pewnym momencie kanonada urywa się. Izraelczyk wychyla sie zza węgła:
- Jasir, ty strzelałeś do mnie?
- Tak.
- Jasir, ty chciałeś mnie zabić?
- Tak.
- I co, zabrakło ci amunicji?
- Tak.
- A sprzedać ci?
Panie Mateuszu, po co pan sprzedał "Jasirowi" cały magazyn amunicji???
Konrad Dziecielski

W Sejmie nie ma drzew

(poniedziałek, 23 stycznia 2017 r.)
Poseł Michał Scerba z PO postanowił donieść na marszałka o nazwisku Kuchciński do Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Chodzi o to sławne już na cały świat posiedzenie Sejmu, kiedy to siepacz z PiS-u wykluczył i sponiewierał (chyba raczej odwrotnie) posła Scerbe, w obronie którego ujęli się inni dzielni posłowie opozycji totalnej, na czele z szansonistką Muchą (lepiej patrzeć niż słuchać). 
Pomysł posła Scerby bardzo przypadł nam do gustu. Bo, co to znaczy żeby za słowa "kochany panie marszałku" od razu z półobrotu?! Przepraszamy, czy pan marszałek nie jest kochany? Jest. Albo, czy pan marszałek nie jest marszałkiem? Oczywiście, że jest. Za zadanie takiego pytania sami sobie jesteśmy w stanie wymierzyć jakąś ciężką karę! Marszałek jest nie tylko kochany, ale nadaje się na to stanowisko, jak nikt inny! A (pytamy się) czy twierdzenie "muzyka łagodzi obyczaje" jest nieprawdziwe?! Jest jak najbardziej prawdziwe, no chyba, że śpiewa szansonistka Mucha, to wówczas amba.
Tak więc poseł Scerba cierpi za prawdę. No i jeszcze za to, że chciał, by w parlamencie było śmieszniej. Nie jego wina, że marszałek o nazwisku Kuchciński pozbawiony jest poczucia humoru! Co innego posłowie opozycji, którzy jak już zajęli mównicę, to ubaw był po same pachy. Zwłaszcza, gdy relacjonowała red. Kolęda-Zalewska: "Jak marszałek użyje siły, to ludzi zgromadzeni przed Sejmem tego nie wytrzymają". Śmiesznie i straszno...
Teraz nic się nie dzieje, jak w polskim filmie.
Pytamy zatem publicznie czy prawdą jest, iż nad biurkiem marszałka o nazwisku Kuchciński wisi motto gen. Pinocheta: "W moim Sejmie nawet liść na drzewie nie drży bez mojej wiedzy"?
Ciarki przechodzą po plecach, bo w Sejmie nie ma drzew!
Konrad Dziecielski          

Padawan Mate-Kijo

(piątek, 20 stycznia 2017 r.)

Gdzieś w odległej galaktyce spotyka się Rada Rycerzy Jedi, by osądzić Padawana Mate-Kijo, który wdepnął w niezłe ka-ka, gdyż poza wiedzą Rady przyjął 120 tysięcy kredytów. 
Mistrz Yoda:  Mówiliśmy ci już, abyś ściął kucyk ten śmieszy na głowie. Ciemna strona mocy ma z nas niezłą polewkę.
Padawan Mate-Kijo: Mistrzu Yoda, ale będę wtedy wyglądał jak pół du... za krzaka! Tak mi lepiej, zwłaszcza patrząc z prawego profilu. Proszę tylko spojrzeć.
Mistrz Obi-Wan Kenobi: Dosyć Padawanie! Narażasz nasz Zakon na śmieszność! Szturmowcy Kaczafiego bez żadnego powodu wybuchają śmiechem! Na ich hełmach pojawił się nowy wzór - uśmiech od ucha do ucha! I jak to teraz wygląda?!
Mistrz Yoda: Czuję w tobie wielki strach Padawanie Mate-Kijo. Strach to ciemna strona Mocy. Strach wiedzie do gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia. A jak człowiek cierp, to przestaje płacić na swoje dzieci. Czy jakoś tak. 
Padawan Mate-Kijo: Wysoka Rado, za wyjątkiem Mistrza Yody, który siedzi na pufie, a nogami nie dotyka podlogi! Wyczuwam tutaj dużo złej energii. A przecież musimy łączyć siły, a nie eksponować to co nas dzieli i wyklucza!
Mistrz Obi-Wan Kenobi: Padawanie Mete-Kijo, pierd...zupełnie bez sensu. Zresztą my nie o tym. Gdzie jest 120 tysięcy kredytów, które zniknęły z kasy Zakonu?
Padawan Mate-Kijo: Wziąłem sobie do serca słowa Mistrza Yody: "Nie próbuj, rób albo nie rób, nie ma próbowania". No i wystawiłem kilka faktur bez próbowania...
Mistrz Obi-Wan Kenobi: Mistrz Yoda mówił o treningach mieczem świetlnym, a nie o fakturach!!! 
Padawan Mate-Kijo: Codziennie zadawane są mi kolejne ciosy. Szykuję informację, która pozwoli Radzie wyrobić sobie własne zdanie. Proszę o cierpliwość.
Mistrz Obi-Wan Kenobi: Nie mamy czasu! Szturmowcy paradują z tymi uśmieszkami na hełmach...Dzieci w piaskownicach wymieniają się fakturami. za fikcyjne usługi Zakon stał się pośmiewiskiem galaktyki oraz sąsiednich światów.
Mistrz Yoda: Zaiste cudowny umysł dziecka jest.
Padawan Mate-Kijo: Pragnę złożyć oswiadczenie. TAK! Podjąłem decyzję. Będę dalej chciał zostać rycerzem Jedi. Chcę, bo jestem w Zakonie od początku. Chcę, bo ostatni rok mojego życia (a w szczególności moje związki finansowe) związał mnie z Zakonem na dobre i na złe. Chcę, bo Zakon potrzebuje dzisiaj doświadczonego i odpowiedzialnego przywództwa. Chcę, bo nie mogę pozwolić by "ciemna strona" była górą! Dlatego proszę Radę - dajcie kurde szansę.
Mistrz Obi-Wan Kenobi: Sam nie wiem...
Padawan Mate-Kijo: Codziennie odbieram dziesiątki sygnałów z całego kosmosu,  Muszę, bo nie mogę, bo nie chcę zawieść Zakonu!
Mistrz Yoda: Ale jaja, ale jaja, ale jaja...
Obraz z hologramu się zerwał. 

Blokada Wawelu

(czwartek, 19 stycznia 2017 r.)
Członkowie stowarzyszenia "Obywatele RP" zorganizowali na Wzgórzu Wawelskim w Krakowie (już drugi raz) protest przeciwko przyjazdom Jarosława Kaczyńskiego i członków rządu PiS na Wawel. W rocznicę pogrzebu Lecha Kaczyńskiego politycy PiS uczestniczyli w prywatnej mszy św. w katedrze wawelskiej. - Nie zgadzamy się, żeby Wawel stał się miejscem jednej jedynej słusznej partii, żeby pan poseł Kaczyński przyjeżdżał modlić na grób brata z obstawą BOR, policji, prywatną ochroną oraz obstawą ministrów i premier - mówiła  Katarzyna Kulerska, uczestniczka pikiety.
Przyznaję szczerze, że nie wiedziałem, iż każdego 18 dnia miesiąca Jarosław Kaczyński odwiedza grób brata, tzn. wiedziałem, ale musiała to być tak mało znacząca informacja, że podświadomie spychałem ją na peryferie. Dzięki akcjom "Obywateli RP" wiadomość wybija się na czołówki mediów, a tym samym w rankingu spraw ważnych i mniej ważnych, wysuwa się na pierwsze miejsca.
Czy o to chodził blokującym? Chyba jednak tak. Jest to - w mojej ocenie - autopromocja stowarzyszenia, które (by zaistnieć w świadomości) musi przekraczać kolejne granicę dobrego smaku, naruszać tabu, nastawać na świętości (bo czymże jest blokowanie drogi do grobu?) - tacy polityczni performersi, gotowi w każdej chwili obierać ziemniaki uważając przy tym, że oto jest prawdziwa sztuka, pisana przez duże "S"!
Kto w przeciwnym wypadku zwróciłby uwagę na 20 demonstrantów (no, ale mi potęga protestacyjna), którzy coś tam sobie krzyczą?
Skoro śp. mistrzowi Andrzejowi się nie udało, to czy sądzicie (to do "Obywateli RP"), że wam się uda?! Co chcecie osiągnąć? Czy Kaczyński ma sobie wydrążyć podkop pod Wawel? Puknijcie się cegłówką w głowę! Pewnie nie pomoże, ale spróbować zawsze warto.
Na miejscu PiS-u pokazywałbym tę blokadę ile się da x 2, bo w tych scenach jest coś (nawet nie wiem, jak to  dookreślić) odpychającego i wstrętnego... Człowiek ma ochotę, po obejrzeniu p. Kurelskiej i jej towarzystwa, wziąć zimny prysznic. Natychmiast.
Aha, jeżeli to są "Obywatele RP", to ja dziękuje.
Konrad Dziecielski